Pytanie, czy Ursus produkuje jeszcze ciągniki, ma dziś odpowiedź bardziej złożoną niż kilka lat temu. Marka wraca na rynek po okresie upadłości i zmian właścicielskich, ale w 2026 roku nie działa jeszcze w skali znanej z najlepszych lat. Wyjaśniam, co faktycznie jest dostępne, które modele dopiero powstają i na co uważać przed zakupem.
Ursus wraca, ale pełna produkcja dopiero się odbudowuje
- Tak, marka nadal planuje produkcję ciągników, lecz oferta jest odbudowywana etapami.
- Nowe modele mają mieć od 50 do 230 KM i spełniać normę emisji Stage V.
- Obecnym filarem sprzedaży są przyczepy rolnicze, a nie szeroka gama ciągników.
- Rejestracje nowych Ursusów nadal się pojawiają, ale nie oznaczają powrotu do masowej produkcji.
- Przed zakupem trzeba sprawdzić homologację, gwarancję, serwis i dostępność części.

Tak, ale marka wraca stopniowo
Ursus nie zniknął całkowicie z rynku, jednak dzisiejsza sytuacja wygląda inaczej niż w czasach popularności modeli C-330, C-360 czy 1224. Dotychczasowa spółka Ursus S.A. znalazła się w upadłości, a po zmianie właściciela rozpoczęto odbudowę zakładów, zaplecza technicznego i sieci sprzedaży. Obecnie rozwój marki prowadzi spółka Ursus Industries.
Najuczciwiej ująłbym to tak: Ursus wraca do produkcji ciągników, ale nie ma jeszcze stabilnej, szerokiej oferty seryjnej. W 2025 roku nowe władze zapowiadały odtworzenie mocy produkcyjnych, a w 2026 roku przedstawiciele firmy mówili już o konkretnych planach nowych maszyn.
To ważne rozróżnienie. Zapowiedź modelu, prototyp, ciągnik pokazany na targach i maszyna dostępna z pełną homologacją to cztery różne etapy. Przy zakupie nie kierowałbym się samym logo na masce, tylko sprawdził, czy konkretny egzemplarz jest już dopuszczony do rejestracji i objęty realnym wsparciem producenta.
Co Ursus produkuje obecnie, a co dopiero przygotowuje
W 2026 roku najbardziej widoczną częścią oferty Ursusa są przyczepy rolnicze. Firma prezentowała między innymi konstrukcje tandemowe o ładowności 7, 10 i 14 ton, a także przyczepę skrzyniową D-612 oraz przygotowywany model skorupowy D-914 o ładowności 14 ton.
| Segment | Status w 2026 roku | Co to oznacza dla kupującego |
|---|---|---|
| Przyczepy rolnicze | Najbardziej rozwinięta część oferty | Łatwiej znaleźć aktualny produkt i uzyskać informacje handlowe |
| Maszyny uprawowe | Rozwijana oferta bron, pługów i kultywatorów | Nie wszystkie modele muszą być dostępne od ręki |
| Ciągniki 50-230 KM | Przygotowywana nowa gama | Trzeba potwierdzić homologację, termin dostawy i specyfikację |
| Starsze modele, takie jak C-360 | Rynek wtórny i części zamienne | To nie są nowe ciągniki z aktualnej produkcji fabrycznej |
Planowana gama ciągników ma obejmować około pięciu modeli o mocy od 50 do 230 KM. Producent zapowiada silniki spełniające normę Stage V, czyli obecne wymagania dotyczące emisji spalin dla maszyn rolniczych. Według deklaracji firmy pierwsze nowe konstrukcje powinny trafić na rynek najpóźniej pod koniec 2026 roku, ale termin ten należy traktować jako plan, a nie gwarancję dostawy.
Firma mówi także o docelowej produkcji na poziomie około 650 ciągników rocznie. To ambitny cel odbudowy, lecz nadal niewielka skala w porównaniu z historycznymi możliwościami zakładów. Dla klienta oznacza to możliwe ograniczenia w dostępności, dłuższe terminy oczekiwania i mniejszą liczbę punktów serwisowych.
Czy nowego Ursusa można już kupić
W praktyce odpowiedź zależy od tego, co rozumiemy przez „nowego Ursusa”. Na rynku mogą pojawiać się ciągniki wyprodukowane wcześniej, maszyny z zapasów dealerskich, egzemplarze zarejestrowane po raz pierwszy dopiero teraz oraz konstrukcje przygotowywane przez nową spółkę. Nie każdy ciągnik sprzedawany jako nowy pochodzi z bieżącej produkcji.
Dane PZPM pokazują, że marka nadal pojawia się w statystykach rejestracji nowych ciągników. W styczniu 2026 roku odnotowano 13 takich rejestracji, a w marcu 39. To potwierdza obecność Ursusa na rynku, ale nie mówi jeszcze, ile maszyn faktycznie zbudowano w danym miesiącu ani czy konkretny model jest produkowany seryjnie.
Przed podpisaniem umowy poprosiłbym sprzedawcę o kilka dokumentów. Najważniejsze są:
- numer VIN i rok produkcji ciągnika,
- dokument potwierdzający homologację europejską,
- jasne warunki gwarancji i lista punktów serwisowych,
- informacja o dostępności filtrów, elementów hydrauliki i elektroniki,
- termin dostawy zapisany w umowie, a nie tylko podany ustnie.
Nie zakładałbym też, że części do nowych modeli będą równie łatwo dostępne jak elementy do C-330 czy C-360. Popularne stare Ursusy mają ogromny rynek zamienników, natomiast przy nowoczesnym ciągniku z elektroniką i silnikiem Stage V liczy się oficjalny łańcuch dostaw oraz kompetentny serwis.
Dlaczego powrót do produkcji jest trudniejszy, niż wygląda
Budowa ciągnika to nie tylko skręcenie silnika, skrzyni i kabiny. Producent musi zapewnić dostawców podzespołów, kontrolę jakości, homologację, dokumentację techniczną oraz obsługę gwarancyjną. Każdy z tych elementów wymaga pieniędzy i czasu, zwłaszcza gdy marka odbudowuje działalność po kilkuletniej przerwie.
Dużym wyzwaniem jest także norma Stage V. Stare konstrukcje Ursusa były proste, tanie w naprawie i dobrze znane mechanikom, ale współczesny ciągnik potrzebuje układu oczyszczania spalin, elektroniki sterującej i dokładniejszej diagnostyki. To podnosi koszt produkcji oraz zwiększa wymagania wobec serwisu.
Na rynku Ursus konkuruje przy tym z markami, które od lat mają gotową sieć dealerów, finansowanie fabryczne i szeroki katalog maszyn. Dlatego sam patriotyzm zakupowy nie wystarczy. Nowy Ursus musi zaoferować rozsądną cenę, dostępność części i przewidywalne wsparcie, inaczej rolnik wybierze droższy, ale pewniejszy produkt.
Nowy ciągnik Ursus czy używany model z rynku wtórnego
Jeżeli ktoś szuka prostego ciągnika do małego gospodarstwa, zakup używanego C-330 lub C-360 nadal może mieć sens. Mechanika tych maszyn jest dobrze znana, części są łatwo dostępne, a naprawy można wykonać w wielu warsztatach. Trzeba jednak liczyć się z wiekiem, zużyciem podzespołów i słabszym komfortem pracy.
| Wybór | Największa zaleta | Największe ryzyko |
|---|---|---|
| Nowy Ursus | Gwarancja i nowoczesne rozwiązania | Niepewna dostępność części i krótsza historia konkretnej serii |
| Używany C-330 lub C-360 | Prosta konstrukcja i tani serwis | Stan techniczny zależny od poprzedniego właściciela |
| Używany większy Ursus | Duża liczba dostępnych maszyn na rynku | Ryzyko kosztownej naprawy skrzyni, hydrauliki lub silnika |
| Nowy ciągnik uznanej marki | Rozbudowana sieć serwisowa i finansowanie | Zwykle wyższa cena zakupu |
Sam przy zakupie używanego Ursusa nie kierowałbym się wyłącznie niską ceną. Lepiej zapłacić kilka tysięcy złotych więcej za maszynę z prostym dokumentowaniem napraw, dobrym ciśnieniem oleju i sprawną hydrauliką niż później remontować ciągnik od podstaw. W przypadku nowej serii najważniejsza będzie z kolei pewność obsługi po sprzedaży, a nie sama moc silnika.
Jeśli ciągnik ma pracować kilkaset godzin rocznie przy ciężkich zadaniach, sprawdziłbym także zużycie paliwa, udźwig podnośnika, liczbę wyjść hydraulicznych, przekładnię i masę własną. Do lekkich prac komunalnych lub gospodarstwa o niewielkim areale parametry mogą być mniej istotne niż prostota i cena.
Najważniejsza różnica między powrotem marki a dawną produkcją
Ursus nadal istnieje i przygotowuje powrót do sprzedaży nowych ciągników, ale nie jest dziś producentem działającym na skalę porównywalną z minionymi dekadami. W 2026 roku mamy do czynienia z odbudową firmy, rozwijaniem przyczep i maszyn rolniczych oraz przygotowywaniem nowej gamy ciągników.
Dlatego przed zakupem konkretnego modelu warto sprawdzić nie tylko cenę i moc, lecz także homologację, datę produkcji, warunki gwarancji oraz realną dostępność serwisu. Marka ma szansę odzyskać część dawnej pozycji, jednak o jej sukcesie zdecydują dopiero regularne dostawy i bezproblemowa obsługa maszyn przez kolejne lata.